Wczasy z LoLą – szczęśliwym psem :)

[…] nie wystarczy, że powiedzieliśmy, iż pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, jeśli świat dalej będzie szedł w tym kierunku, może się okazać ostatnim. – José Saramago – Historia oblężenia Lizbony

Mamy psa. Bokserkę półtoraroczną. Cudo. Zresztą ja od niemowlęcia byłam wychowywana z psami, w miłości i szacunku do zwierząt. To mi zostało i coraz bardziej się pogłębia. Stwierdzenie w tym miejscu, że rozumiem psią mowę nie będzie więc nadużyciem.

Jako, że jak wspomniałam psy zawsze były w moim rodzinnym domu, towarzyszyły nam również podczas wakacji.LoLa na plaży

No właśnie wakacje z psem. Z młodości pamiętam, że nigdy nie było z „tym” problemu. Nie wybieraliśmy miejsca wypoczynku w zależności od tego czy możemy tam zjawić się z psem. Po prostu się jechało. Owszem było kilka plaż gdzie psiaki nie mogły wchodzić jak np. w Międzyzdrojach, ale powiedzmy, że dało się to zrozumieć – zresztą spacer z psem wśród tłumów to żadna atrakcja. Pies chodził z nami na rybkę, na lody, na plażę – wszędzie i nikt nigdy nie robił z tego powodu problemu.

Minęło parę lat.

LoLa na lodachW Polsce zawiązał się, jak ja to nazywam – „samozwańczy ruch obrońców trawników” i jak dżdżownice po deszczu z podziemi wypełźli źli ludzie. Ludzie, dla których zwierze – pies to samo zło. A bo śmierdzi, a bo kupę robi, a że bez kagańca, a że bez smyczy, a że tylko czeka żeby kogoś zagryźć, a bo głupi i po co on w ogóle jest. W ślad za tą bogatą argumentacją przeciw psom idą równie opasłe epitety pod adresem właścicieli psów. Zwykle wdawanie się w dyskusję z tego typu osobnikami nie ma najmniejszego sensu, bo żadne argumenty do ich zalążków mózgu nie dotrą.

 

I tak od wielu lat rośnie nienawiść wobec zwierząt, którą tylko w ułamku pokazują media, wyrastają młode pokolenia z wpojona nienawiścią, agresją. Pyszne, dumne, podłe, wyniosłe rzesze pseudoludzi, którzy za wszelką cenę próbują zaszczuć właścicieli zwierząt, zepchnąć ich na margines, wzbudzić w nich poczucie winy za wszystko, co im przyjdzie do głów – no bo pies, wiadomo – zawsze winny. A w ogóle to jego miejsce jest w budzie na łańcuchu, prawda?… Piękna LoLa i ..morze

 

Ta niechęć i odgórne założenie, że pies to problemy i że jego pan to brudas nie sprzątający psich kup, dotarła także do hotelarzy, kempingowców i innych wakacyjnych noclegowni.

Tu wyróżnić można 3 grupy wakacyjnych biznesmenów:

  1. tych, dla których pies nie stanowi problemu i przyjmują go bezpłatnie
  2. tych, którzy przyjmują go za drobną opłatą
  3. oraz tych, którzy niby „z wielką radością przyjmą gości z pieskami” ale stawiają tak absurdalną cenę za jego pobyt, że wiadomo, że nikt o zdrowych zmysłach na te usługę się nie zgodzi – o co tez im chodzi  (ceny nad polskim morzem są wystarczająco nadmuchane, żeby jeszcze wydawać majątek za to, że pies się prześpi na własnym posłaniu).

 

W tym roku postanowiliśmy, że mimo wszystko pojedziemy na wakacje z naszą LoLą.

LoLa z kumplem Fosterem vel Cycu

LoLa z kumplem Fosterem vel Cycu

Zaczęłam szperać w Internecie co, gdzie, jak i za ile. Przydaje się wyszukiwarka Tanie podróżowanie.  Owszem mam swoje ukochane miejsce gdzie moglibyśmy jechać (kemping Viking w Dziwnówku – bajka), ale chcieliśmy jechać gdzieś bliżej. Po kilku godzinach  poszukiwań na Tanie podróżowanie znalazłam idealną ofertę na wczasy z psem – Malowany Domek w Mikoszewie. Psy są tam mile widziane, mają swój basen, huśtawkę – rewelacja.

Po spędzonych tam blisko 2 tygodniach jesteśmy pewni – to były nasze najlepsze (również szczęśliwe) wakacje (no dobra najlepsza to pewno będzie Dominikana, która wciąż przed nami :))

LoLa po psiej imprezie

Obserwowanie nieograniczonej psiej radości, beztroski i wdzięczności jest nie do opisania. Pokłady psiej miłości jakie otrzymaliśmy w zamian są bezcenne. Spotkania z ludźmi, dla których psi los nie jest obojętny, wspólne spacery, zabawy.  Obserwowanie jak pies pierwszy raz w życiu widzi plażę, morze, jak się z tym oswaja i czerpie z tego radość, jak je lody wprost z wafelka i zlizuje z nochala bitą śmietanę, jak błaga o gryza świeżo wędzonej rybki i w końcu jak pada wieczorem pełen wrażeń, doświadczeń nie mogąc się doczekać kolejnego dnia – to wszystko sprawia, że człowiek czuje się lepszy, wie, że potrafi oddać część siebie zwierzęciu, nie tylko brać, tak bezinteresownie, po prostu. To nie tylko już pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, ale też człowiek najlepszym przyjacielem psa. To  wyższy stopień człowieczeństwa dla wielu wciąż stanowiący tajemną wiedzę niczym z Hogwartu.

LoLa pogrązona w lekturze

LoLa pogrążona w lekturze

 

Po powrocie widzimy zmiany w zachowaniu LoLi. Bardziej nam ufa, jest bardziej posłuszna, powoli zaczynamy rozumieć się bez słów – aczkolwiek długa droga przed nami ( w końcu to Bokser :)). Ona już wie, że stała się pełnoprawnym członkiem rodziny. I spełnia się w tej roli doskonale.

 

 

 

Artur Olędzki

 

 

 


PL ads Image Banner 480 x 70

 

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Skomentuj

Prosze zalogowac sie wtedy bedziesz mogl skomentowac ten post.