13 godzin w samolocie- lot na drugi koniec świata

Kolejny odcinek relacji z wycieczki na Dominikanę, którą wykupiliśmy na GroupOn’ie

29.10.2011 CZĘŚĆ II

Zaspaliśmy!

Na szczęście zdążyliśmy na śniadanie. To było szybkie, ale pyszne śniadanie. Croissanty, truskaweczki (koniec października) pomarańcze, prawdziwe włoskie szynki, tosty, jogurty, miód i do tego wspaniałe cappuccino. Palce lizać!!!

NIKA: I kelner w spodniach Armaniego… 🙂

Zaraz po śniadaniu hotel sprawnie zorganizował transfer na lotnisko i o 10:30 byliśmy już na miejscu. Trochę zmyliło nas nasze biuro podroży Alba Tour. Powiedziano nam, że o 11:30 mamy się spotkać z ich przedstawicielem, okazało się to zupełnie niepotrzebne, ponieważ dokumenty, które mieliśmy wydrukowane w zupełności wystarczyły do CHECK-IN.  Zamiast więc czekać na roztargnionego Włocha mogliśmy już zająć miejsce w ogromnej kolejce, która na naszych oczach jeszcze się wydłużała. Po dotarciu na stanowisko Włocha i zorientowaniu się, że wszystko OK, stanęliśmy w tej kolejce. Przez co straciliśmy około 1,5 godziny. Na szczęście odprawa celna poszła już sprawniej. Po jej przejściu zrobiliśmy zakupy. Niestety nici z kupna perfum, ceny dokładnie takie same jak w naszych popularnych perfumeriach :-(.  Przy GATE 29 straciliśmy kolejne 40 minut w zasadzie nawet nie wiadomo dlaczego. Mogliśmy w tym czasie podziwiac Estonki pijące Grantsa z gwinta popijając go wodą gazowaną…

TrovaOfferte Inverno 2011

Artur : – Lecieliśmy samolotem wyczarterowanym podwójnie. Najpierw biura podróży wyczarterowały go od Air Italia, a ci od Arabic Airlines. Był to Airbus A330-200. Spory samolot. Mimo ogromnej kolejki przy odprawie, gdzie byliśmy prawie na końcu, miejsca mamy fajne. Rząd 14 KH. Co ciekawe nie ma rzędu numer….13. W pierwszej chwili pomyślałem, że to Włosi są tak przesądni, jednak ta maszyna należy de facto do Arabic. Podobno co ma się stać to i tak się stanie w WTC nie było piętra nr 13 i nic to nie dało.

Mimo czytanych na rożnych forach internetowych niepochlebnych opinii na temat Air Italia, byliśmy zaskoczeni jakością jedzenia oraz częstotliwością podawania napojów. Niepotrzebnie wydaliśmy około 20 euro na różne przekąski i napoje na lotnisku, tylko dlatego, że  istniała obawa, że przez te 11 godzin lotu nas przegłodzą. Jedzonko jak na warunki samolotowe podali smaczne i syte:

  • pierś z kurczaka

Jedzonko w Air Italia

  • ryż
  • sałatka ziemniaczana
  • pudding czekoladowy
  • krakersy i jakieś czekoladki

Pojawiło się też jakieś czerwone wino i kawa i herbata.
Nie wiedzieć czemu przy zbliżaniu się do granicy z oceanem kazano zasłonić wszystkie okna w samolocie. Zgasili światło i jak dzieciom kazali iść spać….Nie chcemy spać!  Na Dominikanie jest dopiero 11:30 AM.  Oglądaliśmy Harrego Pottera przeplatanego z Czarnym Łabędziem i Fantastyczną Czwórką. Każdy po 2-4 razy w wersji włoskiej dopiero później w angielskiej.

Artur: – samolot z zewnątrz wydawał się mi się nie za duży, ale w środku rzędy po 8 miejsc – takim jeszcze nie leciałem. Czekałem na turbulencje, które zapowiadał kapitan, ale zamiast turbulencji po 5 godzinach ludziska zaczęli się rozłazić po całym samolocie, stękać co niektórzy chrapać. Nikusi w końcu udało się znaleźć angielską wersję Harrego Pottera – wreszcie Harry czarował „normalnie”. Włoski zupełnie do niego nie pasował. Z nudów goniliśmy się po samolocie 🙂

13 godzin lotu ....ciężko było, ale wartoLot dłużył się niesamowicie. Mniej więcej od połowy drogi zaczęło ryczeć, rozpieszczone, afrowłoskie (???), mniej politycznie – murzyńskie dziecko w wieku około 4 lat ze smoczkiem w buzi. Ze strony włoskich mam nie pojawiła się jakakolwiek reakcja. Po prostu brała go na ręce i huśtała, a że takie coś w tym wieku waży już sporo, więc mamuśka nie dawała rady i próbowała go posadzić. Ryk zarzynanego prosiaka rozpoczynał się od nowa. To się nazywa ‚bezstresowe wychowanie’. Po paru godzinach wycia wywiązała się awantura. Włosi wkurzyli się i nawrzucali mamuśce, ona oczywiście odpyskowała i dalej to samo. Dopiero kiedy obcy facet – Dominikańczyk (podpatrzyliśmy jego paszport podczas odprawy, stał w kolejce z piękną, długonogą mulatką), znalazł dzieciakowi kilka zajęć w stylu: skakanie do tekturki, bieganie po samolocie itd. Na jakiś czas ryk umilkł.
Około 23:00 lokalnego czasu wylądowaliśmy w Hondurasie gdzie utknęliśmy na ponad 2 godziny za sprawą spóźnionego pilota. Lotnisko w Hondurasie wyglądało jak zaplecze budowy. Była noc, więc i tak wszystkiego nie widzieliśmy. Pas startowy strasznie krótki, więc było ostre hamowanie. Po dwóch godzinach bezczynnego siedzenia w samolocie ponieważ nie pozwolili nam wysiąść, Włochom puściły nerwy. Zrobili potworną awanturę do tego stopnia, że stewardesy zamiast załagodzić sytuację zaczęły się z nimi kłócić. W momencie komunikatu o starcie i prośbie o zapięcie pasów, Włosi złośliwie i ostentacyjnie zaczęli łazić po samolocie, a to do WC a to do znajomych w ostatnich rzędach.

Po kolejnych dwóch godzinach wylądowaliśmy wreszcie na Dominikanie i znowu zrobiło się ciekawie. Trasa wydostania się z lotniska La Romana wyglądała mniej więcej tak:

Organizacja CHECK-OUT na lotnisku LA ROMANA

Organizacja CHECK-OUT na lotnisku LA ROMANA

Po pokonaniu tego toru przeszkód (przynajmniej kilka dodatkowych osób ma pracę), odebraliśmy bagaże. Znaleźliśmy DARMOWE wózki i … dostaliśmy kolejny papierek do wypełnienia.  Pod tytułem ‚Deklaracja celna’.  Co prawda wypełnił je za nas Dominikańczyk z obsługi, który również zwrócił uwagę na moje imię, dodając, że dzisiaj jest również Domenica – niedziela.
Nie ma co – mój dzień na Dominikanie. Dominika w dniu Domenica wylądowała na Dominikanie. Jeszcze kilka chwil niepewności, ponieważ wyglądało, że latynoscy celnicy ostro trzepią,  za chwilę się okazało, że tylko swoich obywateli, sąsiadów oraz innych o ciemnej karnacji skóry. Nas uprzejmie powitali i życzyli miłego pobytu. Po wyjściu z terminala szybkie spotkanie z dominikańską rzeczywistością.  Najpierw potężny podmuch gorąca. Następnie,  po wskazaniu nam numeru autobusu przez rezydentkę Alba Tour, jeden z boyi ubrany w koszulkę biura prawie wyrwał nam nasze bagaże i po przejechaniu około 20 metrów jakie było do autobusu próbował wymóc na nas napiwek w wysokości ‚paper euro’. Dostał 1 euro w ‚coin’ i obrażony, dopiero po jakiejś chwili się odczepił.

Podróż do hotelu trwała około 30 minut. Drogi mają dziurowe, do tego stopnia, że prawdziwe sery szwajcarskie czerwienią ze się wstydu. Tak naprawdę, będąc w Polsce i mieszkając w mieście człowiek nawet nie wie, że ma długie światła w samochodzie, za to tutaj innych się prawie nie używa. Od święta kierowca naszego autobusu zmieniał je na światła mijania i to też dopiero jeżeli ktoś z naprzeciwka pierwszy zrobił to samo. Dopiero po minięciu znaków z napisem ‚Zona turistica’ nagle pojawiło się oświetlenie, drogi zrobiły się równe z liniami. Co wcale nie znaczy, że ktokolwiek wyłączył długie światła…

Nocny widok - niedaleko naszego pokoju

W hotelu szybki CHECK-IN, drin powitalny i szukanie swojego pokoju. Co prawda recepcjonista nam nawet pokazał go na mapie, ale oczywiście i tak nie wiedzieliśmy, w pierwszej chwili, gdzie go szukać. Pokój nie mieścił się w gronie domków,  tylko gdzieś na końcu terenu hotelu,  za to jak się nazajutrz okazało przy głównych atrakcjach. (bar, basen, plaża…:)) nad butikami, obok teatru.

Jak się później okazało- wymarzona miejscówka.

Pokój 5207 opisany był jako ‚family room’. Powierzchnia około 40 m2, king size bed, narożnik, TV – LCD, radio, ekspres do kawy, żelazko z deską do prasowania, łazienka z dwoma umywalkami. Jak się później okazało w domkach, które mijaliśmy pokoje były dwa razy mniejsze, zawierające wyłącznie TV. Nigdy się już nie dowiemy dlaczego dostaliśmy taki wypas, widocznie zasłużyliśmy 🙂

Po ogarnięciu wzrokiem okolicy z tarasu- padliśmy Była 3:30 lokalnego czasu.

NIKA&Artur

 

 


750x100travelaff222 Image Banner 750 x 100

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe::

  • alba tour opinie
  • alba tour polska opinie
  • albatour opinie
  • opinie o alba tour
  • opinie alba tour
  • airbus 300 na dominikanę
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
Skomentuj

Prosze zalogowac sie wtedy bedziesz mogl skomentowac ten post.