Tag-Archive for » romantyczność «

Dlaczego nie jestem romantyczny?

Dlaczego nie jestem romantyczny?

 

Nigdy i przed nikim nie ukrywałem, że jestem i byłem przeciwny celebrowaniu dnia 14 lutego. W trakcie pewnej dyskusji zostałem zapytany jak ja widzę, jako facet ową romantyczność.

Zacznę od dnia zakochanych. Co do samego święta osobiście mam kilka powodów żeby je olewać . Pierwszy i dla mnie najważniejszy to taki, że nazajutrz mam urodziny. Niestety odkąd pamiętam, wszyscy wolą obchodzić święto 14 lutego, a nie 15 lutego. W dodatku  zgodnie z rolami społecznymi wygląda na to że to ja powinienem organizować, planować i pamiętać o tym „bardzo szczególnym” dniu, kiedy jeżeli, to już wolę poświęcić nieco więcej uwagi piętnastemu lutego niż tej czternastce. To był argument najbardziej egoistyczny, teraz kolejny powód. Dlaczego znowu kopiujemy od kogoś zachowania, święta itd, kiedy mamy własne?romantyczność  Czy wiesz, że od kilkunastu wieków na naszych terenach było i jest obchodzone święto o nazwie „Noc Kupały” lub „Noc świętojańska” z 21 na 22 czerwca? Kwiat paproci, puszczanie wianków na wodzie, ognisko, otwarcie sezonu kąpielowego, (Kościelne święto przypadającą na 23-24 czerwca to wigilia św. Jana) czy nie jest to dużo ciekawsze niż czerwone serduszka z dwudziestoma stopniami poniżej zera za oknem? W tą noc panie puszczały wianki, a panowie  je wyławiali  z wody i jak znaleźli właścicielkę to bardzo często wtedy pozbywała się  już właściwego wianka. W końcu było ciepło, las, pięknie świecący księżyc, o ile była pełnia, można było iść na spacer, kwiatów jest pod dostatkiem a potem ….. było również społeczne przyzwolenie na coś więcej.  To jest prawdziwe święto zakochanych. Teraz kilka słów o tej romantyczności czternastego lutego. Pierwsza sprawa, dotyczy panów. Dlaczego prawie wszyscy wpadacie wtedy na dwa genialne pomysły jakim jest pójście do kina czy do restauracji? Byłem w tym roku w Walentynki w knajpce z grupą znajomych, którzy przynajmniej na razie są antywalntynkowi. Widziałem tam pary siedzące naprzeciwko siebie z różą pośrodku. Z niektórych, pięknie udekorowanych i w świecach stolików, było aż czuć, że atmosfera jest sztuczna i nienaturalna, że ci ludzie próbują zrobić coś bardzo romantycznego, ale sami nie wiedzą jak powinno to wyglądać. W końcu są w uroczej knajpce, jest atmosfera, tylko brakuje tego …..czegoś.

Moim zdaniem w tym dniu brakuje emocji,  które składają się właśnie na tą romantyczność, ale takiej prawdziwej-  tej ulotnej chwili, tego TU i TERAZ. Niestety bez wprawy nie da się tego  stworzyć na zawołanie akurat raz w roku. To „coś” trzeba pielęgnować przez cały rok. Osobiście staram się obchodzić walentynki przez cały rok z wyjątkiem właśnie czternastego lutego. Bo co składa standardowo się na ten dzień? Kolor czerwony i serduszka, róże, jakieś jedzenie, serduszkowe czekoladki, czasami jakaś „niespodzianka” przytulanie, seks albo jakoś odwrotnie.  W Walentynki wszystkie te elementy są połączone w sposób komercyjny, ale brakuje tego co najważniejsze czyli emocji. Bo stan zakochania, miłość to nic innego jak emocje. Prawdą jest, że czerwone serduszka czy świece mogą wspomagać emocje, jednak same z siebie tego nie zrobią.

Czy zastanawiałeś się dlaczego akurat czerwony kolor jest kolorem walentynkowym, miłości i pożądania i jak to połączyć z emocjami w ciągu całego roku?  Kolor czerwony ma ogromny wpływ na ludzką psychikę. Kolor ten bardzo pobudza nasze emocje. Według psychologii ewolucyjnej, barwa czerwona wiąże się z rozmnażaniem i seksualnością, gdyż zaczerwienienie skóry samic naczelnych stanowi dla samców wyraźny sygnał owulacji. (Journal of Experimental Social Psychology ) Jednak to chyba jeszcze nie to. Nie przypominam sobie żebym patrzył na kobietę i oglądał zaczerwienie jej skóry. Może gdzieś na plaży, ale to bardziej z politowania niż z seksualnego zainteresowania. Więc dlaczego czerwony? Jest jeszcze jedna teoria. Wschody i zachody słońca. Dopiero stosunkowo niedawno człowiek nauczył się wytwarzać sztuczne oświetlenie. Wyobraź sobie sytuację sprzed 40 tysięcy lat. Jest piękny, czerwony zachód słońca, kobiety skończyły zbierać co miały zebrać i wróciły do szałasów czy chat, czekają na swoich mężczyzn którzy lada moment powinni wrócić z jakimś właśnie upolowanym mięsem. Czekają, tęsknią i się martwią, przecież różnie mogło być na tym polowaniu. Mężczyźni wracają, zaczynają się powitania, przytulanie w dodatku widać, że kolacja też będzie obfita. Słońce jest nisko nad horyzontem, pojawiają się urocze odcienie czerwonego i żółtego. Do tego oko ludzkie zaczyna słabiej i inaczej widzieć podczas zmierzchu, przez co partner wygląda bardziej atrakcyjnie niż w rzeczywistości. Jak się okazuje powiedzenie „miłość jest ślepa” ma bardzo mocne biologiczne podstawy. Mózg zaczyna produkować fenyloetyloaminę (potocznie amfetaminę) plus jeszcze kilka innych narkotyków. Tak, tak bo miłość to ogólnie opiaty –  wszelkiej maści narkotyki wytwarzane naturalnie przez mózg. W momencie zakochania się ilość tego ustrojstwa wzrasta do 14 000 razy i człowiek jest naturalnie „naszprycowany”. (Obejrzyj Czy miłość to tylko (neuro) peptyd?: Janusz L. Wiśniewski)  Zostaje rozpalone ognisko, (znowu kolor czerwony, do tego ciepło bijące od niego plus zapach jedzenia).roza

Rano sytuacja się powtarza znowu czerwień słońca tym razem jednak pojawiają się kortyzol (ten od stresu) i oksytocyna (ten od przywiązania). Faceci rano się zbierają na polowanie, wojnę lub co tam sobie wymyślą,  znowu pożegnanie, niepokój.

W dzisiejszych czasach trzeba pamiętać o tym i potrafić wykorzystywać. Czyli spotkania przy zachodzie i wschodzie słońca. Nie da się zrobić w mieszkaniu ogniska, więc do obiadu czy kolacji można zawsze zapalić świeczki, nie tylko od święta. Co jakiś czas wspólna kąpiel również ze świecami w łazience. Warto zainwestować w dobre oświetlenie i to nie tylko w sypialni, w tej chwili są żarówki LED które potrafią wyświetlać i 16 kolorów. Polecam fioletowy, nie tylko czerwony.



Booking.com

Do atrybutów romantyczności należą też kwiaty. Kobiety podobno uwielbiają kwiaty. Ileż to razy widziałem scenę w filmie kiedy facet zamawiał dla swojej wybranki setkę czerwonych róż.  Jakież to romantyczne, a jakie głupie!   Bo czym się różni danie jednej róży od setki róż dla kobiety? Jestem w stanie się założyć że w zasadzie niczym. Z setką róż ciężko się poruszać. Najgorzej jest z desperatami, którzy zasypują na dzień dobry kwiatami. Z tych znowu najciekawsi są ci którzy kupują te róże i nie mają się odwagi pod tym podpisać.

ogniskoW swoim czasie miałem piękną sunię bokserkę. Żeby cokolwiek ją nauczyć wystarczyło się posługiwać jej przysmakami. Jednak czy, jeżeli przed wykonaniem przez nią polecenia dałbym jej przysmak (w przypadku kobiety różę) dałoby to coś? Przysmak (róża) zostałaby po prostu skonsumowany, po czym nastąpiłaby chwila oczekiwania na następny. Lepszą już metodą jest dawanie przysmaku (róży) po wykonaniu polecenia. Ale moja LoLa szybko wybrnęła z tej sytuacji, kiedy zobaczyła przysmak (różę) robiła wszystkie sztuczki z automatu, nawet bez polecenia. Ludzie też tak mają, że zaczynają uważać że im się po prostu należy bo zawsze tak było. Więc musiałem coś zmienić.  Zacząłem dawać przysmak co jakiś czas. Bardzo nieregularnie. Wiedziała, że po wykonaniu polecenia może, ale nie musi być przysmak. Może to być również jedno ciasteczko ale to może być też cała garść ciasteczek. Więc kiedy taka kobieta otrzymuje podarki, kwiaty, stawiam jej kolacje, podwożę do pracy, codziennie robię jej obiad czy śniadanie- to tak jakby otrzymywała mnie samego na talerzu. A co się dzieje, kiedy dostajemy wszystko na tacy? Nie ma to dla nas specjalnej wartości. Taka nasza kapryśna ludzka natura. Przykładowe kwiaty,  za szybko i za łatwo zdobyte nie cieszą.  Za często dawane nudzą się.  Jednak nie można też popaść w drugą skrajność – za dobre sprawowanie ciasteczko co jakiś czas się należy i tyle. Inaczej ….ktoś inny się znajdzie kto będzie rozpieszczał naszego partnera ciasteczkami. Więc kwiaty tak  jak najbardziej, ale bez szczególnych okazji, nieregularnie i zawsze za dobre sprawowanie. Już widzę skwaszone miny za powyższe porównanie. Pewnie będziesz mieć rację z punku widzenia etycznego, ale wiem też, że ludzie w swoich zachowanych nieszczególnie różnią się od ssaków. (patrz Psychologia ewolucyjna – David M. Buss,  -tutaj naukowo ale też Seks się liczy – Osho  – a tutaj bardziej filozoficznie na ten temat)

Uważam że kobiety lubią romantyczność, jednak niekoniecznie romantycznych facetów. Dawanie prezentów, kwiatów, prawienie komplementów, wyznanie uczuć niektóre nawet uważają za coś miłego i fajnego. Tyle tylko, że to nie działa na dłuższą metę. Niedawno dowiedziałem się, że kobiecie można powiedzieć „kocham cię” tylko kilka razy w życiu. Pierwszy raz przy zaręczynach, drugi przy ślubie, a kolejny po urodzeniu dziecka. Może jest to trochę przerysowane, ale od słodkiego też się robi niedobrze. Nikt nie lubi nadgorliwości. Dlatego też nie jestem i nie będę romantyczny.

 

Artur Olędzki