Tag-Archive for » sztuka «

CARMEN sztuka na dziesięć telefonów komórkowych – wypad do teatru Capitol

CARMEN sztuka na dziesięć telefonów komórkowych

Bardzo często mam pewne déja vu, szczególnie wsiadając do pociągu, autobusu czy metra. W zasadzie wszyscy pasażerowie albo gadają przez komórki albo w uszach mają słuchawki  i słuchają mp3.  Inna grupa to czytający na czyiś plecach książki. Oczywiście pojawiają się też wszystkie kombinacje, razem z tą ekstremalną. Czytacz książki, wyciąga z ucha jedną słuchawkę, zaczyna rozmawiać przez komórkę i dalej „czyta”. Ci ze słuchawkami,  słuchający i czytający  są raczej nie groźni, chyba, że taki audiofil ma  ustawioną muzykę tak głośno, że nawet ja słyszę, ale to jego uszy. Ciekawsi są ci gadający przez komórki.

Wyobraź sobie warszawską SKM’ę godzina 7:30. Drzwi powinny być domykane już przez specjalnych dopychających, tak jak to jest w japońskim metrze. (Pewnie niedługo się takich doczekamy.) Wszystko na ile pamiętałem – prawdziwe.

Nagle nad moim uchem:
– Pysiu kochanie,  załóż zieloną kurteczkę Adasiowi
– …..
– Nooo zimno dzisiaj już jest.
– ….
– Co? Jak to kurwa, nie możesz znaleźć?
-….
– Ależ pysiu w szafie na korytarzu..
-….
– No chyba cię popierdoliło, pewnie chcesz żebym teraz się jeszcze wróciła do domu?
 

Pamiętaj, jestem w porannym warszawskim pociągu zwanym SKM, nie da się w nim nawet głowy odwrócić.

Teraz drugie ucho:
– Kochanie, spałaś jeszcze i zapomniałem ci powiedzieć, że dzisiaj później wrócę…
-…..
– Przecież w tym tygodniu to pierwszy raz (poniedziałek), wiesz jakiego mam szefa popaprańca.
-….
– No jak możesz w ogóle….? Tak myślisz, że ja cię zdradzam?…

Teraz moje 3 ucho, OK – na szczęście mam tylko dwa 😉

Dla ciekawości dodam, że w takim  Mediolanie jest jeszcze ciekawiej, Włosi wręcz drą się do słuchawek. W autobusie jest tak głośno jakbyś był na przerwie w szkole podstawowej. W Mediolanie było o tyle lepiej, że rozumiałem kawałki ze zdań lub jedynie kontekst.

Mając to wszystko w pamięci wybrałem się do teatru Capitol na CARMEN sztuka na dziesięć telefonów komórkowych. Wiesz już w jaki sposób jest prowadzona sztuka. Wszyscy trajkoczą przez komórkę. W zasadzie są to monologi.  Tematy podobne jak powyżej, miłość, zdrada, jakieś żale, baby o facetach, faceci o babach. Jest to historia kilku osób, które za pomocą telefonów komórkowych załatwiają swoje sprawy, bardzo często prywatne. Jednak te osoby nie potrafią ze sobą porozmawiać w cztery oczy. W dzisiejszej Carmen jest to wszystko bardzo ładnie poukładane. W pociągu nigdy nie poznasz (na marginesie, nie masz chęci ani ochoty poznawać) całej historii. Tutaj z kawałków, często humorystycznych i wartkich rozmów wyłania się cały obraz. Niestety wygląda, że bardzo prawdziwy. Dzisiaj mamy komórki, maile w komórkach, portale społecznościowe, nie mamy za to czasu porozmawiać twarzą w twarz.

Cały czas pędzimy i jak zapytasz gdzie, to każdy odpowie -tak trzeba, przecież to jest normalne, każdy tak ma i musi. Praca, dzieci, zajęcia dodatkowe, zajęcia dodatkowe dzieci, non stop w biegu. Jedynie gdzieś po drodze musi wystarczyć kilka słów przez telefon.   Gdziekolwiek, w autobusie, tramwaju, często bardzo prywatna czy nawet intymna rozmowa  nieważne czy ktoś obcy będzie to słyszał czy nie.  Przecież tutaj nikt nikogo nie zna.

Najsmutniejsze jest to, że niedawno pomagałem, tak naprawdę nieznanej mi osobie, która ma na FB 400 znajomych ,a tak naprawdę nie miała się do kogoś zwrócić o pomoc. Coraz częściej jesteśmy samotni, mimo że otacza nas tłum.

Ludzie pędzą do przyszłości – kariera, pieniądze. Są jeszcze w przeszłości – niepozamykane sprawy, toksyczne związki itd. Każdy wierzy, że szczęście na pewno pojawi się już niedługo, jeszcze tylko parę dni, tygodni może tylko lat.  Nikt nie pamięta, że szczęście to TU i TERAZ. Będąc TU i TERAZ wypada widzieć uśmiech drugiej osoby. Telefon komórkowy jest wspaniałym narzędziem, ale to tylko 3-5% przekazu jaki możemy dać drugiej osobie. I nigdy nie zastąpi nam 95% procent przekazu niewerbalnego.

CARMEN sztuka na dziesięć telefonów komórkowych – widziałem recenzje, że nudna, że rozwlekła. Pewnie dlatego, że dla przeciętnego widza pokazuje coś zupełnie „normalnego” przecież teraz tak jest, więc o co chodzi? Tak przy okazji obok mnie siedziały matka z córką.  Córka, bliżej mnie, bardzo ładna, do tego  okulary od Armaniego, torebka Słoń Torbalski. Wszystko piękne, dopóki nie wyciągnęły paczki chipsów (nie solonych – żeby nie było) i zaczęły, nie mam innego słowa, żeby to określić, wpierdalać. W końcu ktoś z obsługi przyszedł i zwrócił uwagę.  Oczywiście, że to sztuka na temat telefonów komórkowych, widownia też musiała się pochwalić swoimi dzwonkami. W końcu idę do teatru czyż nie?

Mnie się spektakl podobał.  Do tego gra Joanny Trzepiecińskiej czy Krzysztofa Tyńca jest klasą samą w sobie. No i moja Maria Niklińska echh ;). Polecam.

 

Artur Olędzki


Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe::

  • carmen sztuka na dziesięć telefonów komórkowych opinie